poniedziałek, 10 października 2011

Wieszak w kotki i pieski

Od dawna chodził za mną ten wieszaczek, pomyślałam sobie, że gdybym była małą dziewczynką to właśnie taki chciałbym dostać- w zabawne i milusińskie  kotki i pieski. Podarowany został pewnej małej Oleńce.


niedziela, 14 sierpnia 2011

Colette

Hodowca: Meilland, 1994
róża krzewiasta, lub pnąca w cieplejszym klimacie
wzrost 90cm-2m, szerokość 90cm
kwiaty bardzo pełne- do 140 płatków, morelowo-różowe, pachnące

Kim była Colette?

- francuska pisarka Sidonie Gabrielle pisząca pod pseudonimem Colette, autorka 80 książek ( u nas znana głównie z serii o Klaudynie ), uważana za najwybitniejszą pisarkę swoich czasów ( przełom XiX  i XXw ), do której przylgnęła w owych czasach łatka skandalistki. Świadoma swej urody i sex a peal'u występowała na scenie jako tancerka, obnażając kształtną pierś, w powieściach opisywała swoje erotyczne przeżycia-łóżkowe trójkąty, lesbijskie związki, romanse z nieletnimi mężczyznami ( w wieku 50 lat nie oszczędziła nawet swojego nastoletniego pasierba). Feministki kochały ją za stworzenie w swoich książkach wizerunku wyzwolonej kobiety, Colette z kilkudekadowym wyprzedzeniem zapowiedziała zatarcie się tradycyjnych podziałów ról męskich i żeńskich. Z drugiej strony konserwatywne paryżanki miały dość, jak to określały, jej perwersyjnego umysłu i pederastycznych historii.
Colette świetnie znalazłaby się w dzisiejszych czasach, jej pierwszy mąż-marketingowiec  nauczył ją autopromocji i walki o swoje. Dobrze wiedziała co należy robić aby było o niej głośno-pozowała do zdjęć, podrzucała newsy na swój temat rubrykom plotkarskim, otworzyła pod swoim pseudonimem sieć salonów piękności.
Ale czy byłoby jej to potrzebne? - uznanie zdobyła przecież tylko i wyłącznie dzięki pisarskiemu talentowi, została członkinią  Królewskiej Belgijskiej Akademii Języka i Literatury Francuskiej oraz Przewodniczącą Akademii  Goncourtów.

źródło: artykuł pt. "Kim tak naprawdę była Colette?" -Newsweek.pl, 12 05.2011
http://kobieta.newsweek.pl/kim-tak-naprawde-byla-colette,76591,1,1.html















Zakochałam się w tej róży od pierwszego wejrzenia , po Abrahamie i Edenie to moja  trzecia wielka miłość :). Piękna i zmienna jak kobieta...pomarańczowe pąki otwierając się ukazują centrum kwiatu w kolorze oranż, przy czym zewnętrzne, wywinięte płatki są już zdecydowanie różowe. Środek kwiatu stopniowo przechodzi w piękny morelowy odcień, lecz tylko na ulotną chwilkę...kolejne miłosne spojrzenie w kierunku róży i możemy podziwiać płatki w delikatnym różu, tym delikatniejszym, im więcej słonecznych muśnięć...
Kwitnie bardzo obficie, na maleńkim krzaczku, który ledwo wystartował po jesiennym sadzeniu, naliczyłam 30 pąków!!! Kwitnie praktycznie cały czas, rośnie i produkuje kolejne pąki. Zachwyca mnie budową kwiatu, ilością płatków- do 140, zmiennością barw, cudnym zapachem, wigorem i chociaż piszą, że należy ją okrywać- strefa 7b, jest bardziej mrozoodporna- u kilku osób świetnie poradziła sobie w ostre zimy bez okrywania, również u mnie ( pierwszy sezon ) , jest zdrowa i wielka :)
Kupiłam aż 6 sztuk do lewego skrzydła "motyla", prawe skrzydło należy do 7 szt. Iceberga ( o którym juz niedługo )
Pokładam w tej róży wielkie nadzieje, że nie będzie przemarzała i osiągnie przynajmniej 1,5m a może nawet 1,8m ?

piątek, 12 sierpnia 2011

Lawenda

Skoro Olinta zdetronizowała róże na rzecz lawendy, niech tak będzie, ale tylko na chwilkę :). Miałam w planie poczynić duże lawendowe sesje zdjęciowe, niestety...cierpię na kompletny brak czasu i zwyczajnie nie zdążyłam...i lawendy przekwitły sobie...tak bez ostrzeżenia.



Fotki nie oddają urody krzaczków, musicie uwierzyć mi na słowo, że te łany lawendy wzbudzały zachwyt każdego, kto przechodził w ich pobliżu. Do tego wyobraźcie sobie  aromat unoszący się dokoła...i bzyczenie pszczół, bąków i motyli, które okupowały kwiaty od wczesnego poranka- to najukochańszy obraz lata...upalnego lata za którym bardzo tęsknię.
W tym roku takich pięknych dni było zaledwie kilka, dla mnie stanowczo za mało, aby naładować akumulatorki na całą zimę.

niedziela, 7 sierpnia 2011

Wyróżnienie

Dziękujemy serdecznie Gabi  http://gabi-czteryporyrokuwogrodzie.blogspot.com  za wyróżnienie naszego bloga oraz instrukcje, co należy uczynić w takim przypadku:)
Siedem rzeczy o nas:
1. Jesteśmy przyjaciółkami od szkoły podstawowej
2. Uwielbiamy ozdabiać przedmioty-decoupage
3. Kochamy róże
4. Kochamy psy i koty
5. Lubimy podróżować i zwiedzać
6. Humor i śmiech- również kochamy
7. Ciągle brakuje nam czasu...

Najtrudniejszą rzeczą będzie nagrodzenie aż 16 blogów...to zajmie nam trochę czasu...

niedziela, 31 lipca 2011

Relief na pisankach

Wielkanoc dawno już minęła, jesteśmy w środku deszczowego lata, a ja zapodaję  pisanki...czynię to na prośbę koleżanki, której bardzo spodobały się reliefy i która prosi o zamieszczanie na naszym blogu wszelkich prac ozdobionych w ten właśnie sposób... padło więc  na pisanki, których nie zdążyłam skończyć przed świętami i którymi nie miałam okazji się "pochwalić"






Najtrudniejszą rzeczą było wykonanie symetrycznych reliefów na bokach pisanki, myślę, że w 80% ta niebywała sztuka mi się udała :)

wtorek, 26 lipca 2011

Pirouette

Hodowca: Pernile i Mogens Olesen. 2002
wprowadzona w Dani przez Poulsen Roser
róża pnąca
wzrost 1,5-2m
kwiaty o średnicy 10cm , mocno wypełnione o ćwierćrozetowej budowie

Pirouette- piruet






Najpiękniejsza róża pnąca z kolekcji Courtyard i w ogóle jedna z najpiękniejszych..., w zniewalającym kolorze - mieszance różu i ciepłej moreli, o rozetowej budowie z nieśmiałym "oczkiem".  Uwielbiam tą zmienność barw...
Przesadzałam ją dwukrotnie, mam nadzieję, że rośnie wreszcie na właściwym miejscu- w kąciku  różowo-biało-fioletowym , w doborowym towarzystwie koleżanek- Giardiny, Louise Odier, Jamesa Galway, Purple Rain.  W tym roku nie zgrały się w kwitnieniu, to znaczy kwitły po kolei zamiast w jednym czasie dając efekt kwitnącej ściany ( no cóż...Piruet przesadzany...purple rain i James to nowe nabytki, do tego deszczowa aura...) Może wrzesień będzie łaskawszy :)

niedziela, 24 lipca 2011

White Meidiland Rose

Hodowca: Meilland  1987
róża okrywowa
wzrost 90-140cm, szerokość 120-215cm
kwiat biały, mocno wypełniony o średnicy 8-10cm
bez zapachu, tolerancyjna na cień, powtarza okolicznościowo
liście ciemnozielone błyszczące






Cudna, nieskazitelnie biała róża, z odrobiną pistacjowych refleksów pochodzących od ciemnej zieleni liści i zewnętrznych pistacjowych płatków, które widzimy w zamkniętych i półotwartych pąkach róży. Kwitnie bardzo obficie, kwiaty są  trwałe, zasychają na pędach po 2-3 tygodniach- należy je usuwać, ponieważ pod nimi znajdują się  kolejne świeżutkie pąki gotowe do otwarcia. White Meidiland może się pochwalić pięknymi ciemnozielonymi i soczystymi liśćmi, niezwykłą odpornością na choroby, dobrą mrozoodpornością i tolerancją na cień. Czego jej brak?- jedynie zapachu...źródła podają jeszcze, że powtarza okazjonalnie, czyli słabo, albo wcale...jak na razie u mnie spisała się pięknie i zeszłoroczne jesienne kwitnienie było bardzo obfite. Sama ciekawa jestem jak będzie w tym roku...

Czaruje mnie ta róża...i czasem "robi do mnie oko" :)

czwartek, 21 lipca 2011

Pepita

Hodowca:  Kordes"Sohne 2004
miniaturka
wzrost: 50 x 40cm
kwiaty małe, o średnicy 2-3cm, mocno wypełnione



Urocza miniaturka obsypana maleńkimi, mocno wypełnionymi i trwałymi kwiatuszkami. Mam ją drugi sezon i już widzę, że wspaniale się zapowiada. Krzaczek silnie się rozrasta przekraczając podawane w opisach wymiary. To moja jedyna taka maleńka różyczka, jak na razie...hihihi

wtorek, 12 lipca 2011

Blossomtime

Hodowca: Conrad C. O"Neal - USA 1951r
róża pnąca
wysokość: 1,2m-4,5m
kwiat pastelowo-różowy, duży, pachnący
powtarza okazjonalnie

Blossomtime przybyła do mnie z czeskiej szkółki za sprawą zaprzyjaźnionej różomaniaczki Neli-która  wyszperała tą piękność  buszując po zagranicznych internetowych różanych szkółkach, zakochała się w niej a następnie ( z braku miejsca u siebie ) skutecznie  namówiła mnie do jej zakupu.
Jest to sport jednej z najbardziej znanej i lubianej róży New Dawn. Cechy, które odziedziczyła po matce- zdrowie, silny wzrost, tolerancyjność na cień, bardzo przydały się do tworzonego kącika różanego z Giardinami w roli głównej.

 Lewe skrzydło przy pergoli do późnej wiosny jest zacienione przez dłuższą część dnia, rosnące tam róże mają ciężkie warunki - cień, brak osłony przed silnymi i mroźnymi wiatrami, późny start...nie wiem czy poradzą sobie na tyle, aby osiągnąć docelowy wzrost.
Blossomtime również przemarzła aż do miejsca szczepienia, na szczęście pięknie odbiła silnymi pędami osiągając w drugim sezonie 1,2m.

Zachwyciła mnie burzą pięknie zbudowanych i silnie pachnących kwiatów




Neluś- a teraz patrz i "zazdraszczaj" :)

niedziela, 10 lipca 2011

Zegar w róże

Następny zegar, tym razem w same róże. Gdy zobaczył je anioł - śpioch od razu postanowił  uciąć sobie przy nich kolejną drzemkę. A że nie miał czasu otrzepać piórek z "kosmicznego pyłu", bo strasznie go już  morzyło, ziewnął tylko i okrył się mgiełką tajemnicy ujawniając nam tylko swą słodką anielską buźkę,

poniedziałek, 4 lipca 2011

Giardina

Hodowca: Hans Jurgen Evers 1992, wprowadzona do sprzedaży w 2008r przez Rosen  Tantau
róża pnąca, nostalgiczna
wysokość3-4m, szerokość 1,5m
kwiat kulisty, średniej wielkości, mocno wypełniony
liście ciemnozielone, błyszczące

Kiedy zobaczyłam tą różę na okładce katalogu różanego z Rosen Tantau, wiedziałam, że mój portfel przejdzie kolejną "kurację odchudzającą", i to wcale nie małą... Giardiny- nowość na rynku  przyjechały do mnie :)  w zeszłym roku aż z niemieckiej szkółki w ilości 2szt. Przygotowałam dla nich miejsce przy pergoli w rogu działki- jako podstawę kącika w odcieniach różu, bieli i fioletów.
Pierwsze kwiaty były katalogowe



Giardinka rosła i kwitła, tymczasem u mojej mamy ( która również nie oparła się jej urodzie ) w pierwszym roku wydała ( kosztem kwiatów )  dwa silne dwumetrowe pędy, które pięknie przezimowały, i w tym roku zakwitły zapierając  dech w piersiach.






Zmienił się kolor róży, myślę że na korzyść- antyczny róż z pistacjowo-kremowymi zewnętrznymi płatkami- myślałam nawet że zaistniała pomyłka i do mamy zamiast Giardiny przyjechał Eden Romantica..., jednak w miarę upływu czasu antyczny róż przechodził w jasny odcień "zwykłego" różu i kwiat co raz bardziej był podobny do Giardiny.

Tymczasem moje 2 szt zimą przemarzły do zera, wiosną popodgryzał je zając i nie mogę pochwalić się tak imponującymi krzewami.
Co dziwnego...moje również zmieniły zabarwienie na antyczny róż...



Kwiaty rozwijają się bardzo powoli, są sztywno osadzone, nie zwieszają główek, bardzo trwałe, odporne na słońce i deszcz- chociaż przy silnych i długotrwałych ulewach jakie mamy w ostatnich dniach, niestety zgniły w półotwartych pąkach ( u mnie zakwitły dużo później niż u mamy ). Przy pełnym otwarciu pokazują "oczko"- mam do nich słabość :)
Zapach delikatny, jak na razie mało wyczuwalny...może za roczek, dwa będzie dużo lepiej...w zależności od pogody...hmmm...a gdzie to ocieplenie klimatu???